Producenci
Giorgio gotuje ;)
Przepisy:
Pasta alla carbonara z dnia 15.01.2026

Składniki:
dla 3 facetów z krwi i kości, albo 6 zgrabnych niewiast o ptasim apetycie ?
-
makaron spaghetti (albo fettuccine) z mąki semola – 1 paczka 500 g
-
4 jajka
-
boczek gotowany lub wędzony – ok. 500 g
(oryginał mówi: guanciale – dojrzewający policzek wieprzowy… no jasne, bo każdy ma go w szufladzie ?) -
pieprz
-
sól
-
1 cebula
-
oliwa z oliwek
-
ser: pecorino romano, parmigiano reggiano albo grana padano – ile ręka poniesie
Czas przygotowania: ok. 30 minut
Ważne :
Każdy Włoch ma swoją carbonarę. Ja też.
Modyfikuję, kombinuję i nie startuję po gwiazdkę Michelin – gotujemy, bo ma być pysznie
Jedziemy – gotujemy!
-
Nastawiamy wodę na makaron i solimy,
-
Boczek kroimy w solidną kostkę,cebulę siekamy drobno – nie płaczemy, to dla dobra sprawy.
-
Na patelnię leci oliwa, wrzucamy boczek osobno (w oryginale guanciale sam się wysmaża – nasz boczuś też da radę !) Czekamy aż boczek się zarumieni, cebulka zrobi się złota.
-
Łączymy boczek z cebulą w szczęśliwy związek, pieprzymy i chwilę podsmażamy. Ogień off, patelnia na bok. Najlepiej przygotowywać na dużej głębokiej patelni .
-
Nasz dojrzewający ser ścieramy, jajka rozbijamy, roztrzepujemy i łączymy z serem.
Powstaje mieszanka, która już teraz wygląda podejrzanie dobrze. -
Gdy woda w garnku tańczy wrzucamy makaron ! Gotujemy al dente (maks minutkę dłużej niż na opakowaniu.
Jeśli rozgotujesz – domownicy cię eksmitują !) -
Przed odcedzeniem odlewamy 2 chochelki wody z makaronu.Wlewamy je na patelnię z boczkiem.
-
Makaron na patelnię, mieszamy na ogniu, po czym dodajemy jajka z serem.
-
Teraz magia, mieszamy i podgrzewamy tak, żeby:
- jajka lekko się ścięły
- powstał cudowny, kremowy sos NIE jajecznica z makaronem.
Uwaga końcowa:
Gdy kucharz się odwróci… na patelni zostaje wspomnienie ?
Smacznego!
Cięte kluchy z brokułami à la Nonna z dnia 13.11.2025

Podobno każdy Włoch ma swój przepis na brokuły. Ja mam ten od mojej Nonny – przetestowany, polecany Kilka osób jadło, wszystkim posmakowało. Ba – nawet chcieli dokładkę!
Składniki
dla 3 osób (proporcje dobieramy zależnie od liczby wygłodniałych gości – im więcej, tym lepiej, aby nie brakło)
-
1 brokuł – najlepiej żywozielony i bojowy
-
1 jajko
-
kilka plasterków boczku (dowolność pełna: surowy, wędzony, gotowany, suszony… byle był)
-
mąka – dodajemy „na oko”
-
trochę soli
-
trochę pieprzu
-
trochę masła
-
ser do posypania: pecorino romano, parmigiano reggiano lub grana padano
Czas przygotowania: około 50 minut
Przygotowanie
1. Wodne SPA dla brokuła
Nastaw wodę.Jak tylko zacznie tańczyć, posól ją i wrzuć porozrywany brokuł. Gotuj, aż będzie al dente – czyli sprężysty, nierozgotowany. Odstaw do wystudzenia, niech odpocznie po kąpieli, niech odcieknie.
2. Tworzymy zielone ciasto
Wracamy do brokuła – teraz już chłodnego. Na stolnicy dołączają do niego: mąka, jajko, sól i pieprz (jak ktoś lubi). Brokuła kroimy grubo, nie robimy z niego papki – to nie placki ziemniaczane! Mieszamy z mąką i jajkiem, aż powstanie ciasto luźne jak kopytkowe,
ale nie twarde jak ciasto na pierniki (Mąkę dosypujemy rozsądnie, a nie łopatą !)
3. Boczek – gwiazda wieczoru
Kroimy nasz boczek w długie paseczki. Wrzucamy na patelnię i patrzymy, robi się piękny i rumiany. Gotowy odkładamy na ręcznik papierowy, niech spłynie z tłuszczu… ale z charakteru nigdy.
4. Tniemy kluchy – jak kto lubi
Z ciasta robimy wałek. Kroimy na stolnicy albo tniemy nad garnkiem nożyczkami – szybciutko, jak Nonna gdy się spieszy do kościoła.Gotujemy tylko do miękkości – nie rozgotowujemy, bo wtedy zamiast kluch będzie krochmal do pościeli.
5. Masło – nasz złoty sos
Na patelnię wrzucamy około 50 g masła. Jak tylko się zarumieni – tak delikatnie, jak panna na pierwszej randce – odstawiamy z ognia.
6. Wielkie finałowe mieszanie
Odławiamy gorące, świeżutkie brokułowe kluseczki prosto do masła i dorzucamy boczek Podrzucamy 2–3 razy jak prawdziwy kucharz (lub zwyczajnie mieszamy, jeśli nie chcemy sprzątać kuchni).
7. Dekoracja i stres test
Posypujemy wszystko pięknym włoskim serem – podawaj od razu – bo znikają szybciej, niż zdążysz powiedzieć „mamma mia”.
STRES - jak kucharz nie zdąży zjeść. Smacznego!
Risotto ai Fungi z dnia 20.10.2025

Dla 4 facetów lub 6 miłych kobiet !
Składniki:
-
1 kostka bulionowa (lub resztka niedzielnego rosołu – wtedy masz poziom MasterChef)
-
kawałek masła (bo bulion z kostki bez oczek wygląda słabo ;) )
-
sól, pieprz,
-
1 cebula duża lub dwie średnie,
-
garść grzybów – mogą być świeże leśne (prawdziwki, podgrzybki)albo pieczarki,
-
oliwa z oliwek extra vergine,
-
szklanka ryżu do risotto (nie ten z torebki, błagam!) Gallo blond
-
ser Parmezan, czyli parmiggiano reggiano (brzmi dumnie i tak smakuje)
-
pietruszka dla dekoracji
Czas przygotowania ok. 60 min
Bulion lub rosołek
Nastawiamy wodę, wrzucamy kostkę bulionową i masło – niech się robi rosołek z oczkami jak w niedzielę u babci - doprawiamy solą i pieprzem. Jak zostało nam rosołku z niedzieli jesteśmy kilka chwil do przodu - jedynie nam go pozostaje zagotować.
Cebulowa łza szczęścia.
Kroimy cebulę, płaczemy… ale tylko ze szczęścia, że zaraz zjemy coś boskiego. Cebulka ląduje na patelni z oliwą – niech się zarumieni jak turysta po pierwszym dniu we Włoszech.
Grzyby.
Dorzucamy do cebulki nasze grzyby – niech się zaprzyjaźnią, podduszą i nabiorą złotego koloru. odstawiamy je do poczekalni. UWAGA to ma być ryż z grzybami, a nie grzyby z ryżem ;)
Czas na ryżowy taniec !
Na szerokiej patelni wlewamy trochę bulionu, wsypujemy ryż i zaczynamy kręcić łyżką piruety. Gdy widać, że ryż zaczyna pić jak spragniony po saunie – dolewamy chochelkę bulionu. I tak w kółko, aż ryż będzie al dente (czyli miękki, ale z charakterem).
Wielki finał!
Do ryżu dodajemy nasze piękne grzybki, mieszamy, aż wszystko się zaprzyjaźni i pachnie jak włoska trattoria.
Podanie w stylu mistrza.
Posypujemy obficie parmezanem, ewentualnie dopieprzamy – jeśli lubimy ogień w życiu – i ozdabiamy pietruszką.
Risotto tak dobre, że talerzy nie będzie trzeba zmywać ;) - a to już sukces i oszczędności!
Buon appetito!
Pasta Aglio, olio e peperoncino: z dnia 11.10.2025

Składniki:
- 3 ząbki czosnku,
- jedna mała ostra papryczka (lub peperoncino frantumato dostępne na naszej stronie)
- sól (najlepiej gruba morska)
- trochę oliwy extra vergine
- spaghetti ( no 3 lub no 5) 0,5kg wystarcza dla ok. 5 osób - głodnych 3 osób ;)
- parmigiano reggiano lub pecorino romano
Czas przygotowania ok. 25 min
Do gotującej się wody wrzucamy solidną łyżkę soli. Gdy woda zacznie naprawdę tańczyć w naszym kociołku, dorzucamy makaron. U mnie klasyka – Rummo spaghetti bo taki sprzedaję, gotuje się dokładnie 11 minut (nie więcej, nie mniej – włoscy kucharze patrzą i ja też!).
W międzyczasie na patelnię wlewamy odrobinę oliwy z oliwek. Dorzucamy trzy rozgniecione ząbki czosnku – nie siekamy, tylko miażdżymy, żeby oddały duszę, a nie się spaliły. Gdy czosnek zacznie się rumienić i kusić zapachem, dodajemy papryczkę chili (lub peperoncino frantumato Cannamela) . Jeśli lubisz ostrzejsze klimaty, wrzuć całą, pokrojoną – ale pamiętaj, żeby nie przesadzić. 😅. Smażymy dosłownie 1–2 minuty.
Makaron odcedzamy (ale nie płuczemy! niech ma w sobie trochę tej magicznej skrobi), wrzucamy go na patelnię i mieszamy z pachnącą oliwą. Chwila mieszania, żeby wszystko się zaprzyjaźniło.
Na koniec – talerz, trochę parmezanu na wierzch, szczypta miłości i... gotowe dla tych co kochamy!
Pasta alla crema di porro z dnia 17.10.2025

Pasta dla 3 łakomczuszków lub 6 osób dbających o linię
Składniki:
- 2 pory grube, biała część(od polskiego lokalnego rolnika )
- 2 żółtka
- 3 ząbki czosnku (ja używam prawie zawsze) – można wyłączyć
- pół szklanki świeżej śmietany 18%
- trochę masła jakieś 50g
- trochę startego sera grana padano lub parmigiano reggiano
- trochę soli morskiej grosso
- trochę pieprzu
- oliwa z oliwek extra vergine ( dziś użyłem oliwy Bertolli)
- makaron z mąki semolina (dziś na ząb poszedł 500g RUMMO Rigatoni no 50)
Czas przygotowania ok. 35 min
Wodę nastawiamy, bo Rigatoni no50 Rummo gotuje się 14 minut, a nie jak jakieś tam ekspresowe makarony dla niecierpliwych. Sól? Oczywiście wrzucamy!
Na patelnię wlewam oliwę – nie żałuję, niech się błyszczy a w nim trzy rozgniecione ząbki czosnku – tak, trzy! Nie dwa, bo to za mało, nie cztery, bo wtedy już sąsiedzi pomyślą, że otworzyłeś pizzerię. Czosnek dla zdrowotności i charakteru – niech się przyrumieni, jak nie lubisz to pomijamy czosnek.
W międzyczasie biorę pora. Kroję w krążki – nie za grube, nie za cienkie, takie, żeby było widać, że w kuchni rządzi artysta, nie księgowy. Wrzucam na patelnię do czosnku (lub samą oliwę)– niech się zaprzyjaźnią. Daję trochę pieprzu – wedle uznania.
Jak por zaczyna mięknąć, dolewam dwie chochelki gorącej wody z garnka, w którym właśnie podskakuje makaron. Niech się tam dzieje mała sauna! Woda paruje, a por mięknie i wydaje z siebie aromat.
Gdy por na patelni wygląda jak złoty skarb, odkładam patelnię na bok i kradnę z niej trzy łyżki tego rumianego cuda. Tak, kradnę, bo to najlepsza część – odkładam na talerzyk.
Resztę wrzucam do pojemnika ze śmietaną i startym serem. Blenduję, aż powstanie krem. Konsystencja wedle uznania – może być z grudkami ;)
Na koniec dodaję żółtka i mieszam – najlepiej rogalem (trzepaczką jak ktoś na wsi nie mieszkał).
Na patelni rozpuszczam masełko, wlewam sosik, który przed chwilą powstał, i szybko wrzucam ugotowany makaron al dente. Dorzucam te trzy łyżki pora, co wcześniej „pożyczyłem”. Mieszam, ale z czułością, nie jakbyś beton robił. Pilnuję, żeby śmietana się nie ścięła. To tylko chwila !
Po kilku ruchach łyżką (albo odważnym podrzuceniu)gotowe! Przekładam na miski, dekoruję, uśmiecham się szeroko i… czekam na gwiazdki od najbliższych.
